Jak to się zaczęło
W 2017 roku dwóch przyjaciół wybrało się na weekendową wycieczkę w Puszczę Drawską. Zamiast podążać oznakowanymi szlakami, zdecydowali się sprawdzić, co kryje się głębiej w lesie. Po kilku godzinach marszu natknęli się na małe jezioro - spokojne, czyste i kompletnie bezludne. Nie było tam ani jednej ławki, ani znaku informacyjnego. Tylko woda, las i cisza.
Ten weekend zmienił wszystko. Wrócili do domu z pytaniem: ile takich miejsc jest jeszcze w Polsce? Ile jezior czeka nieodkrytych, nieopisanych w przewodnikach turystycznych?
Zaczęli systematycznie przeczesywać mapy, sprawdzać stare dokumenty geologiczne i rozmawiać z miejscowymi mieszkańcami małych wiosek. W ciągu dwóch lat odwiedzili ponad osiemdziesiąt jezior, z których większość nie miała nawet nazwy na oficjalnych mapach.